strona główna Złote myśli, aforyzmy Cytaty, fragmenty adaptacje sceniczne polskie wydania polskie tłumaczenia autor - Edmond Rostand Cyrano de Bergerac - bohater adaptacje filmowe i inne ciekawostki - informacje linki

Cyrano de Bergerac Edmonda Rostanda w Polsce

Rachmiel Brandwajn: Wstęp [początek]. W: Cyrano de Bergerac: Tamten Świat. Warszawa: PIW, 1956. s. 5 - 21.


Biografię Cyrana de Bergerac wypada zacząć od zaprzeczeń. Nie, nie był rodem z Gaskonii, życia swego nie związał z żadną Roksaną i nie należał bynajmniej do gatunku smętnych kochaczy, wzdychających bezskutecznie do bogdanki. W barwnym obrazie E. Rostanda poza bitnością - tylko jeden szczegół jest bezwzględnie prawdziwy: nos. Wystający niby kawaleryjska pika nos-olbrzym, groźny i władczy.

Z dokumentów i wiarygodnych przekazów wyłania się wizerunek pozbawiony romantycznego blasku. Savinien de Cyrano urodził się w 1619 roku w Paryżu. Pochodził z zamożnej rodziny mieszczańskiej, pretendującej do szlachectwa. Dom zdobiły wcale liczne figury bogów i bogiń, posążki nagich dziewic, popiersia króla Henryka IV i medale dwunastu cezarów. W bibliotece Nowy Testament sąsiadował z dziełami Franciszka Rabelais i Republiką Bodina, Boccaccio z Arystotelesem, Ariosto z Prawem Kanonicznym i Horacym. Dzieciństwo spędził Savinien w ojcowskiej posiadłości, w zamku Mauvieres, pierwsze nauki pobierał u księdza wiejskiego, który wychowywał dzieci okolicznych notablów. Niewdzięczny elew obdarzył później mistrza złośliwym przydomkiem: cień Sydiasa, zapewne przez wzgląd na pedanta buszującego w Urywku historii uciesznej Teofila de Viau. Ksiądz często puszczał w ruch kułaki, a wiedzę posiadał niewielką. Po pięciu latach tej edukacji Cyrano nauczył się łaciny i zrozumiał, że powinien znaleźć innego mentora. Uzyskawszy od ojca zezwolenie na wyjazd do Paryża, rozstał się z Henrykiem Le Bret, który miał później odegrać tak ważną rolę w jego życiu, i w 1631 roku wyruszył do stolicy. Pobyt w Kolegium Beauvais nie zachwycił młodego człowieka. Modlono się tam zbyt często i zbyt gorliwie umartwiano grzeszne ciało. W komedii Pedant oszukany (1646) dał Cyrano upust swoim żalom i urazom do szkoły, wykpił zarówno kierownika zakładu Jana Grangier, jak też pozostały personel, porządki i atmosferę Kolegium. Tę wspaniałą bufonadę, godzącą w bakałarstwo ówczesne, uznać na­leży za artystyczne uogólnienie, jednak do konkretnej, w tekście wymienionej osoby odnieść jej nie można. Jan Grangier był nie tylko znakomitym uczonym, ale też pedagogiem głośnym na całą Francję. Trudno skądinąd przypuszczać, że kilkunastoletni chłopiec pojął nicość stęchłej książkowej wiedzy, że buntował sią przeciw gramatyce i jej regułom przesłaniającym świat realnych ludzi i wydarzeń. W XVII wieku modny był aforyzm: Exceptis medicis nihil est grammaticis stultius, ale tej prawdy Cyrano w Kolegium jeszcze posiąść nie mógł. Uczył się zresztą pilnie; czytał wiele, znał Lukiana Dialogi oraz Historię prawdziwą, a z nowoczesnych Teofila de Viau - bezbożnego księcia poetów - zapewne też Sorela. Sceptyczna mądrość ich dzieł równoważyła znakomicie wpływ Katechizmu i Ewangelii, skłaniała do śmiałych rozważań, niewiele mających wspólnego z chrześcijańską medytacją. Przemierzał razem ze starożytnym filozofem przestrzenie kosmiczne, chłonął opisy szczepów winnych, z których wyrastają oszałamiająco piękne, zuchwałe w swej nagości kobiety, olśniony podziwiał ptaki trawiaste - Lachanoptery, uważnie śledził walki Aerokonopów - jeźdźców pędzących na muchach i Kaulomycetów, zbrojnych w puklerze grzybowe oraz roślinne lance. Rozkosze ziemskie odsłaniała liryka Teofila; uczyła cenić wszystko, co piękne: burzliwe morze, urok barw i dźwięków, czar kobiet. Nic dziwnego, że przyjaciel z lat dzieciństwa, skromny Le Bret, gdy z kolei przybył do Kolegium, patrzył na Cyrana z uwielbieniem, ale równocześnie z troską o zbawienie jego duszy. Około 1636 roku ojciec Saviniena sprzedał Mauvieres i przeniósł się do Paryża. Do gniazda rodzinnego młodzieniec nie tęsknił, o dalsze studia nie dbał. Pociągało go życie metropolii, wierzył, że potrafi sobie utorować drogę, i dlatego sam wynajął mieszkanie z dala od skromnej, ojcowskiej kamienicy. Przede wszystkim postanowił uświetnić własne pochodzenie nazwą dawnej posiadłości. Ziemią Mauvieres władał w XVI wieku ród Bergerac, do którego należał również majątek Sous-Forest. Dzięki drobnemu zabiegowi Cyrano mógł wprowadzać w błąd nieświadomych rzeczy, uchodzić za szlachcica i Gaskończyka w dodatku. Bezprawną nobilitacją tłumaczy się też różnorodność jego podpisów: Aleksander de Cyrano Bergerac, Herkules de Bergerac, zwarte de Bergerac Cyrano, de Cyrano de Bergerac i wreszcie w aktach oficjalnych Savinien de Cyrano. Powodzenie w świecie zapewniały znajomości. Pod tym względem młodzieniec nie miał dużego wyboru. Do 1636 roku obracał się w sferze uczciwych mieszczan, pracowitych i dzielnych ludzi, na których pomoc nie liczył. "Manierną kompanię" poznał za pośrednictwem kuzynki Magdaleny z domu Robineau, baronowej de Neuvillette. W Paryżu słynęły jej wytworne stroje i karety, dużym powodzeniem cieszyły się bale wykwintnisi. Ona właśnie zdradziła nowicjuszowi tajniki elegancji, wdzięcznych ruchów i gestów. Cyrano posiadł sztukę odpowiedniego doboru wstążek we wszystkich kolorach, od turkusowego począwszy, skończywszy na odcieniach o niezwykłej nazwie: brzuch kozicy, chory Hiszpan, twarz podrapana, gęsie gówno, bycza krew. Za młody, by szukać rozgłosu w pojedynkach, spędzał czas w gospodzie, przy winie. Wśród gości nie brakło ludzi pióra. Możliwe, że od któregoś z nich usłyszał po raz pierwszy nazwisko Campanelli i historię jego życia. Utopista bawił od 1635 roku w stolicy pod opieką króla i możnych braci Dupuy, brał udział w życiu umysłowym kraju, toczył zaciekłe spory w obronie swych poglądów. Książki "marzyciela ze Stilo", drukowane w oficynach Paryża i Lyonu, stanowiły wyzwanie rzucone oficjalnej arystotelesowskiej nauce. Kalabryjczyk głosił pochwałę doświadczenia i rozumu, żądał rewizji całej filozofii, propagował komunistyczną organizację społeczeństwa. Miasto Słońca Campanelli Cyrano przemyślał dokładnie, zapewne od razu po wyjściu dzieła z pras drukarskich, i z niego zaczerpnął niektóre pomysły do swojej powieści.

Wesołemu trybowi życia położyła kres ojcowska przezorność. Sytuacja Francji też do radości nie dawała powodów. Hiszpanie wtargnęli w granice kraju i parli zwycięsko naprzód. Ogólny nastrój udzielił się również libertynowi, który zaciągnął się razem z Henrykiem Le Bret do Kompanii Gwardii. Oficerowie i żołnierze tej formacji, wyłącznie szlachta gaskońska, słynęli z zawadiactwa i z porywczego sięgania do korda. Ich towarzystwo wybrał zresztą celowo, nie na darmo nazywał się przecież de Bergerac. "Chociaż sam nie sprowokował ani razu zwady, uczestniczył jednak w sporach towarzyszy, brał udział we wszystkich pojedynkach, broniąc niejako sztandaru Kompanii. Zasłynął wkrótce jako demon brawury." Le Bret jednakże dodaje, że rębajło znajdował w kordegardzie czas, by pracować ze spokojem nad elegią, niczym w zacisznym gabinecie.

Kompanię skierowano do Szampanii, miała tam bronić Mouzon przeciw najemnym oddziałom Kroatów na służbie cesarskiej. Podczas utarczki z nieprzyjacielem Cyrano odniósł ranę i zanim się z niej wylizał, francuskiemu garnizonowi przyszły z odsieczą pułki marszałka Chatillon (czerwiec 1639 r.).

Następną kampanię odbył w Pikardii. Tym razem wojska królewskie, dowodzone przez trzech marszałków, oblegały Arras. Miasto szturmowano kilkakrotnie, i zdobyto ostatecznie 9 sierpnia 1640 roku. Wśród zwycięzców nie było jednak Cyrana; jeszcze przed kapitulacją twierdzy musiał ustąpić z placu boju ciężko ranny. Opatrzność nie miała go widocznie w swej pieczy, toteż zrezygnował z niewdzięcznego rzemiosła. Niemniej należy podkreślić, że z armii wyszedł otoczony szacunkiem i przyjaźnią zwierzchników. Pan de Cuigy, od którego wraca wesoła gromadka w Podróży na Księżyc, był, między innymi, jednym z towarzyszy Saviniena, podobnie jak poeta Royer de Prades, brat Henryka Le Bret i inni.

O swoich przewagach Cyrano nie opowiadał w Paryżu. Żył spokojnie i zapewne ślad by po nim zaginął, gdyby nie przyjazd Gassendiego w 1641 roku. Wielki uczony osiedlił się w domu Franciszka Luillier, by uzupełnić wykształcenie Klaudiusza Emanuela La Chapelle. W tym okresie Bergerac obrał za mieszkanie Kolegium Lisieux. Co tam robił, trudno powiedzieć. Wykładów nie zamierzał chyba słuchać, a czy pełnił w zakładzie jakieś funkcje, nie wiadomo. Jak chce pierwszy biograf Moliera Grimarest, "Cyrano, którego ojciec wysłał do Paryża, by zakończył studia niefortunnie zaczęte w Gaskonii, wśliznął się między uczniów Gassendiego, albowiem pojął, że na tym wielce skorzysta. Przyjęto go nie bez oporu; chaotyczny umysł Cyrana mógł źle wpłynąć na młodych ludzi posiadających już trafność sądów, właściwą uformowanym osobom. Ale pozbądź się tu młodzieńca równie żywego jak Cyrano! Dopuszczony więc został do studiów i rozmów, które Gassendi prowadził [z Molierem, Chapelle'em i Bernierem]. A że Cyrano bardzo łaknął wiedzy i pamięć miał doskonałą, więc chłonął wszystko i gromadził wiele cennych wiadomości, które później wykorzystał. Nawet Molier umieścił w swoich dziełach kilka myśli uprzednio przez Bergeraca użytych." W tomie XXXVI Memuarów J. P. Niceron, osiemnastowieczny bibliograf oraz historyk nauki, powtórzył niemal dosłownie anegdotę Grimaresta. I jeśli starsze pokolenie badaczy nie przywiązywało do niej wagi, to ostatnio wiarygodność jej, zdaje się, nie budzi żadnych wątpliwości.

Zajęcia naukowe nie absorbowały całkowicie libertyna. W pół roku po zawarciu znajomości z Gassendim zwrócił się bowiem (8 listopada 1641 roku) do fechtmistrza, a nieco później do nauczyciela tańców i przez dwa lata regularnie chodził na ulicę Sw. Jakuba, gdzie zgłębiał obie dyscypliny na raz! Oczywiście, kaprysem ta decyzja wytłumaczyć się nie da. Należy pamiętać, że siedemnastowieczny "manierny człowiek" błyszczał nie tylko kulturą umysłu, ale też salonowymi umiejętnościami. Cóż wart był honnete homme niezgrabny w tańcu? Lekcje fechtunku natomiast miały charakter ćwiczebny. Wobec braku okazji do pojedynków Cyrano bał się, że wyjdzie z wprawy, i dlatego urządzał sobie repetycje ze swym nauczycielem. Sposobność do sprawdzenia wyników nadarzyła się niebawem. Le Bret wspomina o bohaterskiej walce libertyna przeciw stu napastnikom w okolicy bramy Nesle. Menagiana, precyzują, że zatarg spowodował właściwie nie Savińien, lecz jego przyjaciel poeta Franciszek Payot de Lignieres. Zaatakował on swego czasu w złośliwym epigramie któregoś z możnych. Wielki pan, oburzony zuchwalstwem gryzipiórka, obiecał, że się zemści i w biały dzień obetnie potwarcy uszy. Lignieres postanowił więc przeczekać do wieczora w mieszkaniu Cyrana. Aliści o zmierzchu życzliwi ludzie zawiadomili poetę, że banda zbrojnych urządziła zasadzkę przy bramie Nesle, odcinając nieszczęsnemu drogę powrotną do domu. Z ciężkiej opresji znalazło się wyjście. Libertyn kazał przyjacielowi wziąć latarnię i sam ruszył przodem. Lignieres usłuchał niechętnie. W pewnej odległości za nimi ciągnęli panowie de Bourgogne i de Cuigy, gotowi w każdej chwili wesprzeć forpocztę. Cyrano bez wahania rzucił się sam jeden na zbirów, dwóch zabił, siedmiu zranił, a pozostałych zmusił do ucieczki. Ten sukces zyskał mu względy marszałka de Gassion. Z protekcji wielkiego pana jednakże nie skorzystał, "jako że przedkładał wolność nad wszelkie wygody", powiada zacny Le Bret.

Potyczka z małpą na Pont-Neuf przyniosła mu mniej chwały. Walka Cyrana (patrz Przypisy) podaje zabawne szczegóły tego incydentu. Obrażony przez zgraję ciurów, libertyn ruszył na nich ze szpadą w ręce i szybko odniósł zwycięstwo. Nikt mu nie stawiał więcej czoła, prócz małpy, którą w uniesieniu wziął za lokaja i zabił. Właściciel zwierzęcia oddał sprawę do sądu, a "Bergerac bronił się, jak to Bergerac. To znaczy uciesznymi pismami i groteską. Oświadczył, że napisze apoteozę zwierzęcia i ułoży dla niego apolliniczne epitafium." Mimo dowcipów czuł się jednak nieswojo w Paryżu po małpiej awanturze. Na pewien czas znikł nawet ze stolicy, jakby chciał ułatwić zadanie historykom literatury, pragnącym pozbyć się go z Francji. W istocie, po dzień dzisiejszy wciąż jeszcze pokutuje tu i ówdzie legenda o rzekomych podróżach Cyrana do Polski, Anglii itd. Sprawą zainteresował się bliżej A. Mansuy w rozprawie Le monde slave et les clossiques Jrancais, z której wynika, że libertyn nie mógł być w Polsce między 1643 a 1653 rokiem, co najwyżej znał ambasadorów wysłanych przez kardynała Mazariniego do Władysława IV. Równie wątpliwy jest pobyt w Anglii, zapewne wydedukowany z niektórych ustępów Państw i cesarstw Księżyca. W błyskotliwej serii Cyranowskich wyczynów ważne miejsce zajmuje spór z Montdorym, względnie jak chce trzecie wydanie Menagiana - Montfleurym. Obaj aktorzy należeli do znakomitości stulecia, z trudem wiec można sobie wyobrazić sytuację, w której literacki chudopachołek zdolny byłby spędzić ze sceny ulubieńców publiki bez zastosowania przemocy wobec całej widowni. Zadziwiająca rzecz! Poinformowany dokładnie 0 wszystkich skandalach Tallemant des Reaux ani słowem nie wspomniał nawet, że ktoś ważył się na takie zuchwalstwo. Zupełnie bezpodstawną anegdotka jednak nie jest. Gruby aktor, poróżniony z Cyranem, istniał, ślad zatargu między libertynem i Montlleurym dochował się (w Liście przeciw grubasowi), a resztą, podobnie jak homerycki bój przy bramie Nesle, położyć wypada na karb rozgorączkowanej wyobraźni.

Bajecznie kolorowy okres w życiu młodzieńca zamyka, że się siedemnastowiecznym wyrażeniem posłużę, ciężka Wenery kara. I znów snuć tu można tylko domysły. Czyżby chorobę spowodowała ruda piękność, której Cyrano poświęcił pełen zachwytów list? Czy do tej samej osoby skierowana jest następna epistoła, gromiąca chciwość bogdanki? Przypuszczenia te można by przyjąć, wtedy jednak upada teza, niemal powszechnie przyjęta, o retorycznym, ba! fikcyjnym charakterze całej korespondencji. Jakkolwiekby się rzeczy miały, z niezbitą pewnością wiadomo, że w kwietniu 1645 roku golarz Eliasz Pigou, wyspecjalizowany w bizmutowej kuracji, przyjął na mieszkanie do siebie pacjenta nazwiskiem Cyrano i po trzech miesiącach wyleczył go z dolegliwości. Chorobę potwierdzają również wiersze libertyna oraz wzmianki przyjaciół. Le Bret wychwalając umiar Saviniena w jedzeniu i piciu podkreśla, że "obu tym zaletom towarzyszyła nadzwyczajna powściągliwość względem płci pięknej, wobec której pan Bergerac, śmiem twierdzić, granic należnego szacunku nigdy nie przekracza."

W gronie przyjaciół - La Chapelle'a, młodego La Mothe Le Yayera, adwokata Le Bret, cesarza burleski d'Assoucy - zgnębiony nieszczęściem abstynent szybko odzyskał równowagę 1 spokój ducha. Najpewniej oni właśnie zachęcili Cyrana do pierwszej większej próby sił: mani na myśli ogłoszoną w 1646 roku komedię Pedant oszukany. Niemal równocześnie powstał żartobliwy wiersz, poświęcony sztuce Le Yayera de Boutigny Wielki Selim. Autora Bergerac znał chyba od dawna, jak z poufałego tonu wnioskować należy. Bliższe stosunki łączyły go też z panem de Gerzan, który w 1646 roku napisał Triumf kobiet, książką sławiącą cnotę, wdzięk i rozum płci słabej. Ślady tej zażyłości odnajdziemy w Liście XIV, nie pozbawionym złośliwych aluzji. Wśród pochwał i komplementów zabawnie brzmi sąd: "Zaczął Pan sławić Damy w wieku, który nie rokuje u nich większych szans powodzenia." Obok impertynencji Cyrano pomieścił jednak w epistole króciutkie credo literackie. W odróżnieniu od pisarzy współczesnych Gerzan nie "ozdobił kobiecych oczu gwiazdami, nie wzniósł śnieżnych gór zamiast piersi, wyrzekł się złota, kości słoniowej, lazuru, korali, róż i lilii jako materiału", co mu - stwierdza List - w poczet zasług trzeba zaliczyć.

 

Cierpienia i związane z leczeniem zabiegi pogłębiły niechęć pacjenta do medyków. Dał jej wyraz w swoich rozważaniach o całej korporacji, znamiennych dlatego, że stanowią one świadectwo niewiary w skuteczność przestarzałych, niekiedy przeciwdziałających Naturze metod. "Choroba - pisał - dręczy mnie coraz bardziej, a lekarz nic innego nie robi, tylko się cieszy, powiada. Całymi godzinami jestem bez przytomności, a on dowodzi, że to dobry znak. Krwotoki szponami rozdzierają mi ciało, a medyk swoje: Kiedy stygną mi kończyny i chłód mię całego ogarnia, pociesza rodzinę, że wszystko przewidział. Dał przecież remedium na ostudzenie gorączki. Jeden z tych zbrodniarzy wszedł bez ceremonii do mojego pokoju. Spytałem go krótko: Bezwstydnik od razu zrozumiał, że chodzi mi o liczbę ofiar, i złapał się za długą brodę: Adwokat dręczy sakiewkę, lekarz - ciało, a teolog - duszę."

 

Zobojętniały na rozkosze świata tego, libertyn poświęcał całe dni uczonym rozprawom z przyjaciółmi, lekturze poważnych traktatów i literackich nowinek. Czytał wszystko, co wyszło spod pióra Gassendiego, interesował się powieściami Sorela, Utopią Morusa, przetłumaczoną na francuski w 1643 roku. Skromna pensja, którą mu ojciec wyznaczył, pokrywała jego wydatki; mógł pracować spokojnie, zbierać materiały do głównego dzieła: Podróży na Księżyc. Z tego okresu pochodzi znajomość z Jakubem Rohault, fizykiem-kartezjaninem. Nastrój, w jakim Bergerac tworzył, zobrazował w dziesięć lat później Le Bret. W przedmowie do pośmiertnie wydanej książki pisał: "Nie znosił żadnej uległości, nie tylko względem możnych, ale też w dziedzinie myśli i przekonań. Zamierzał oprzeć się cudzym sądom i za śmiesznych uważał ludzi, którzy na podstawie tej czy innej wypowiedzi Arystotelesa rozstrzygają ważne sprawy, nie bacząc wcale na codzienne doświadczenie, jawnie sprzeczne z ich poglądami. Nie znaczy to, jakoby nie szanował genialnych filozofów starożytnych i nowoczesnych i zadziwiająca rozbieżność systemów wskazywały mu, że najlepiej za nikim się nie opowiadać."

 

W 1648 roku zmarł ojciec Saviniena, Abel Cyrano, zostawiając wcale duży spadek. Wolny od kłopotów finansowych, pewny jutra, mógł więc Bergerac pracować nad swą powieścią oraz brać żywy udział w literackich sporach, w walkach grup i koterii. Jego nazwisko figuruje wśród wielu innych w przed­mowie zdobiącej Sąd Parysa d'Assoucy'ego obok nazwisk Tristana L'Hermite, Scarrona, znanych nam już Chapelle'a i La Mothe Le Yayera. Wzorem Hiszpanów libertyn w "przestrodze" nie szczędzi pochlebstw autorowi i nie ukrywa pogardy dla umysłów pospolitych, gnuśniejących w niewiedzy, to jest dla znakomitej większości czytelników. Niechaj gmin książkę kupuje, choć skąd mu do takich subtelności, najpewniej nic nie zrozumie ze smakowitych wywodów, radujących duszę prawdziwego znawcy. Entuzjastyczną ocenę poematu można sobie i tym tłumaczyć, że Cyrano liczył na wzajemność. W marcu 1648 roku ukazał się przekład Człowieka na księżycu, w którym Godwłn opisał przygody Gonzalesa na srebrnym globie. Temat był podobny, aczkolwiek Anglik ujął go ciaśniej, nie sięgając do wielkiej problematyki filozoficznej i naukowej. Niemniej z publikacją swej powieści Bergerac się nie śpieszył, w przekonaniu, że czas zrobi swoje i pyłem zapomnienia przysypie naiwne perypetie Godwinowskiego bohatera.

 

Fronda (1648-1651) rzuciła pisarza w wir walk politycznych. Wystąpił początkowo jako zaciekły przeciwnik Mazariniego i wróg finansjery. Skandaliczne dochody poborców podatko­wych, zbytek i rozpusta dorobkiewiczów budziły powszechne oburzenie. Bunt Paryża poprzedziła fala powstań chłopskich o niebywałym dotychczas zasięgu. Wraz z Parlamentem, "stróżem praw królestwa", przeciw dworowi opowiedzieli się możni. Kierowała nimi chęć odzyskania utraconych przywilejów i znaczenia, tęsknili do niezależności. W istocie bowiem główny feudał - król - w cień usunął poszczególnych feudałów, podporządkował ich władzy centralnej. Dumę narodową drażniła wszechmoc kardynała - "przybłędy z Italii", któremu zarzucano intryganctwo, chciwość, zdrożne obyczaje.

 

Mimo warunków sprzyjających powstaniu Fronda nie przerosła w rewolucję; główna siła, zdolna do przeprowadzenia gruntownych zmian w państwie, to znaczy mieszczaństwo, nie dążyło bynajmniej do obalenia ustroju. Sadownicy, z niemniejszym. zapałem niż łupieżcy podatkowi, gromadzili fortuny, maczając palce w podejrzanych interesach. Nie w smak im była walka z nadużyciami feudalnymi, sami przecież z tych nadużyć korzystali. Francuska burżuazja XVII wieku mogła na razie upomnieć się o swój udział w rabunku, ale nie dojrzała jeszcze do reprezentowania interesów całego narodu. W arystokracji miała zresztą przypadkowego sojusznika. Drogi tych dwóch stanów musiały się rozejść, co też nastąpiło w toku wydarzeń, podczas tzw. Frondy książąt, jawnie reakcyjnej i anty narodowej.

 

Jeśli w pierwszych latach Cyrano oddawał swoje siły buntownikom na usługi, to począwszy od 1650 roku wycofuje się powoli, by później zmienić front i wystąpić po stronie dworu oraz kardynała. Tę ewolucję kładą niektórzy krytycy na karb przyjaznych stosunków pisarza z oficerami pułku Conti, którzy mieli promazarinistyczną orientację. Wystarczy jednak sprawdzić, jakie stanowisko libertyni zajęli, by zrozumieć względy określające postawę Cyrana. Zarówno La Mothe Le Vayer, jak też Gabriel Naude zaciekle zwalczali Frondę w imię politycznego realizmu. Niemal wszyscy ateusze, stwierdza A. Adam w Historii literatury francuskiej XVII wieku, opowiedzieli się za dworem. Rzecz jasna, nie liczyli wcale, że kardynał przyjmie bezbożny światopogląd. Wierni doktrynie Makiawela, bardziej przenikliwi w sądach niż obrońcy moral­ności czystej, bez trudu pojęli, kto broni interesów państwa, komu zatem pomagać należy. Po niezbyt długim okresie błądzenia prawdę tę zrozumiał również Cyrano.

Równolegle z politycznymi koncepcjami rozwijały się również jego poglądy literackie. Przeciwko wykastrowanej prozie ówczesnej zareagował w nowych Listach, swoim upodobaniom dał wyraz w ciekawym wstępie do Dziel poetyckich Le Royera de Prades. Na szczególną uwagę zasługuje wypowiedź: "Gust naszego stulecia ceni tylko mdłe rzeczy, lecz ogień, który kończy się pointą, znajduje odbicie w uczuciach według tego wzoru ukształtowanych. Poezja, córka wyobraźni, powinna być podobna do swej matki, a że środki, którymi się posługuje, odbiegają dzięki rymowi i rytmowi od pospolicie używanych, należy też dbać o to, by myśli różniły się od pospolitych." Ta wymowna obrona pointy zapewne nie wyczerpywała jego programu. W 1650 roku wyodrębniła się grupa obejmu­jąca najbliższych przyjaciół Cyrana, a więc d'Assoucy'ego, Chapelle'a i La Mothe'a. Powieść Parazyta Mormon stanowi niejako manifest tego koła, zawiera bowiem sporo teoretycznych rozważań: o tematach wzniosłych i niskich, o sztuce pisania tragedii, o niepotrzebnych apostrofach do bogów i losu, itp.

 

Przyjaźń z cesarzem burleski d'Assoucym długo jednak nie trwała. Zerwanie spowodował tzw. spór o kapłony: głodny libertyn nie został pono poczęstowany mięsiwem, stąd obraza i nienawiść. Ton Listu przeciw Soucidasowi, napastliwy i gwałtowny, przemawia za bardziej istotnymi przyczynami nagłej wrogości: "Jest Pan co najwyżej świerzbem na pośladkach Natury, brudasie odrażający, podła istoto." Co prawda zelżony odpłacił pięknym za nadobne i nakreślił równie powabny portret Cyrana: "Wzrostem nie przypominał ani Lapończyka, ani olbrzyma. Na jego łysej głowie mógłbyś policzyć włosy z odległości dziesięciu kroków. To nieprawda, że był brudny, prawdą jest natomiast, że jego trzewiki bardzo lubiły błoto i z tej przyczyny nie rozstawały się wcale z onym."

"W 1651 roku Bergerac znów wypływa na widownię polityczną jako autor pamfletu Przeciw Frondystom. Tym razem gromi przeciwników kardynała, w pierwszym rzędzie Scarrona, który śmiał ubliżyć władzy w swojej Mazarinade. Zuchwalca spotkała kara boska, odstraszająca, przykładna. "Patrzcie, buntownicy! Oto widok godny sprawiedliwości Bożej. Nędznik swoją osobą ostrzega przed karami, jakie w piekle czekają na Zdrajców i Oszczerców własnego Monarchy. Patrzcie, pisarze, którzy hołdujecie burlesce! W ciele waszego Apollina jest cały szpital." Scarron musiał zacisnąć zęby i milczeć. Kardynał zwyciężał przecież, a on swego czasu mocno mu dokuczył. Dopiero w 1653 roku odpowiedział. Komedia Don Jafet z Armenii zawiera niewinny żart - aluzję do różnych wariantów podpisów Cyrana:
"Don Zapata Pascal
Czy Pascal Zapata, bo to nieważne.
Pascal z przodu czy też z tyłu."

"Chory królowej" unikał jednak ostrej walki słownej, wolał swego prześladowcy nie drażnić. Scheda po ojcu na dłuższą metę wystarczyć nie mogła. Mimo umiłowania wolności należało rozejrzeć się za protektorem, poszukać mecenasa. W dorobku swoim libertyn miał już sporo dzieł: prócz Pedanta oszukanego i dużej powieści filozoficznej, Listy, Rozmowy i tragedię Śmierć Agrypiny. Czy diuk d'Arpajon, do którego się zwrócił, znał poglądy przyszłego domownika, wydaje się wątpliwe. Był bitnym żołnierzem, ze swobodą poruszał się w salonach, umiał prowadzić rozmowy z damami o książkach, w istocie jednak posiadał nikłą kulturę umysłową.

W 1652 roku pisarz mieszkał już w wielkopańskim pałacu d'Arpajona w Paryżu. Czuł się nieswojo w nowej roli i w nowym otoczeniu; dopiero w listopadzie 1653 roku zadedykował Śmierć Agrypiny i Listy swemu opiekunowi, który do rękopisu nawet zajrzeć nie raczył, choć wydał znaczną sumą na druk dzieła. Tragedię grano w "Hotel de Bourgogne" kilka razy zaledwie. Szybko zeszła ze sceny, jako sztuka bezbożna i skandaliczna. Niemniej znajdowała sporo czytelników. Cyrana nikt wprawdzie nie oskarżył o ateizm, jednakże zgorszenie pobożnisiów było tak głośne, że diuk zląkł się, czy nie wyhodował czasem żmii na własnym łonie. Obrońcy wiary nie poprzestali jednak na protestach. Karzącą rękę boską zastąpiła belka, która dziwnym zrządzeniem losu oberwała się z dachu i spadła wtedy akurat, gdy pisarz przechodził ulicą. Przez wiele lat toczył się zaciekły spór o ten instrument gniewu Niebios. Większość krytyków skłonna była przyjąć, że Cyrano padł ofiarą nieszczęśliwego wypadku, i wykluczała możliwość zamachu. Nowsze dokumenty przemawiają jednakże przeciw dobrodusznym przypuszczeniom. List do wykładowcy retoryki u Jezuitów mimo agresywnego tonu nie zawierał jeszcze żadnych oskarżeń konkretnych. Wynikało z niego tylko, że księża Societatis Jesu libertyna nie lubili, czemu się zresztą dziwić nie można. W zbiorach Bibliotheąue Nationale znalazła się w 1920 roku nie znana przedtem epistoła Bergeraca zatytułowana Przeciw Jezuicie - mordercy i potwarcy. Warto przytoczyć najbardziej znamienne ustępy tego dokumentu: "Zbrodniczy księże! Uważałeś mię Pan chyba za króla, gdyś podburzał swych Uczniów, by mnie uśmiercili. Wzywał Pan do zabójstwa z takim zapałem, z jakim wierzący głosi wyprawę krzyżową. Udało się to bez większych trudności z brutalem przyzwyczajonym do morderstw, który spóźnił się o jeden dzień zaledwie, dzięki czemu uniknąłem śmierci. Zbir ten był posłusznym człekiem, dowiodłeś mu Pan przecież, że zabójstwo prowadzi do pojednania z Bogiem. Gdybyś w dodatku poczęstował łotra dukatem (...), niewątpliwie zagrzałbyś go do większej jeszcze gorliwości, a krew moja zaczerwieniłaby bruk." Wolno sądzić, że Cyrano rozwodzi się tu nad zamachem z lat poprzednich, zamachem, z którego wyszedł cało. Zbrodniczy ksiądz nie dał, jak widać, za wygraną i ponownie spróbował zastąpić Opatrzność, tym razem ze skutkiem.

Ciężko ranny w głową Cyrano musiał opuścić pałac diuka, który nie zamierzał dłużej gościć u siebie bezbożnika.
W czerwcu 1654 roku, dzięki staraniom Le Breta i rodziny, chorego przyjął kawaler Tanneguy Renault i serdecznie się nim zaopiekował. Przez czternaście miesięcy utrzymywał go i leczył na swój koszt, powodowany uczuciem przyjaźni oraz uznaniem dla śmiałego umysłu Bergeraca. Zapewne podczas przeprowadzki z pałacu d'Arpajonów skradziono rękopis Historii iskry; wiemy o niej tylko to, co przekazał potomności wydawca Podróży na Księżyc: "Jego [to jest Cyrana] Historia iskry i Republiki Słońca, w której dowodził, że kamienie czują, rośliny są obdarzone instynktem, a zwierzęta rozumieją, przewyższa wszystkie inne dzieła i chciałem ją wydać razem z niniejszą Historią ucieszną, ale satysfakcji tej pozbawił mię złodziej, który podczas, jego choroby włamał się do kufra, zabierając tobie, czytelniku, dodatkową rozrywkę." Komu mogło zależeć na zniszczeniu rękopisu, wynika z krótkiej notatki Le Breta.
W 1655 roku stan libertyna pogorszył się gwałtownie. Cyrano sam poprosił, by go przewieziono do domu kuzyna w Sannois pod Paryżem, gdzie też zmarł 28 lipca jak "przykładny chrześcijanin".

Przed wstąpieniem do zakonu Henryk Le Bret postanowił zadośćuczynić ostatniej woli przyjaciela i wydać Tamten Świat. Jednakże nie mógł się zdobyć na druk pełnego tekstu; w trosce o moralność i interesy religii chrześcijańskiej dokonał bolesnych amputacji, poważnie obniżających zarówno artystyczną, jak też filozoficzną celność książki. Tak więc pierwsze wydanie z 29 marca 1657 roku i następne, które ukazało się w dwa lata później, cechują liczne opustki zamarkowane wielokropkami. W tym stanie rzeczy powieść nie mogła odnieść większego sukcesu mimo zainteresowania utopią filozoficzną.

Natomiast Listy i Dzieła różne, które ukazały się jeszcze za życia pisarza, znalazły wielbicieli we Francji i poza jej granicami. W 1658 roku jakiś Anglik wydał je pod tytułem Satyrical characters and handsome descriptions in Letters written... by Cyrano de Bergerac.

Tłumacza na angielski znalazł również Tamten Świat (w edycji z 1657 przemianowany na Historię ucieszną). Serf zaprezentował ją Londynowi w 1659 r. jako Selenarchię, czyli Rząd światowy na Księżycu. W 1661 roku ponownie ukazała się utopia Cyrana, razem z Listami i Pedantem oszukanym. Historia państwa i cesarstw Slońca, kilka Listów, Rozmowy spiczaste i fragment Fizyki stanowią Dzieła nowe Bergeraca; na rynku księgarskim Francji ukazały się one w 1662 roku wraz ze wstępem, pochodzącym zapewne spod pióra Jakuba Rohault.

Jeden z najlepszych krytyków ówczesnych. Karol Sorel, sprawiedliwie ocenił dorobek literacki Cyrana. W dwóch rozdziałach Bibliotheąue Francaise podkreślił zalety Listów oraz wyższość Tamtego Świata nad Godwinowską powieścią fantastyczną.

Współcześni przyjęli z uznaniem Pedanta oszukanego. Syn La Mothe Le Vayera postawił sztukę w jednym rzędzie z Don Kiszotem Cervantesa, a Molier nie cofnął się nawet przed plagiatem i wprowadził do Szelmostw Skapena całą scenę, żywcem wziętą z dzieła Bergeraca. Wpływ libertyna można też odnaleźć w Skąpcu, Krytyce "Szkoły żon" itd. Słusznie stwierdza A. Adam, że "Molier nie miał skrupułów naszych wybrednisiów; żadna sztuka nie podsunęła mu tyle tematów, pomysłów i chwytów, co Pedant. Bez trudu ustalić można głębokie oddziaływanie Cyrana, poza ściśle określonymi zapożyczeniami, na całą twórczość komediopisarza."

W Wojnie autorów (1671) Gueret zaatakował wprawdzie pointy i gwałtowność tonu, cechującą Listy, jednakże dostrzegł wysokie walory tragedii Śmierć Agrypiny, "zdjętej z afisza ze względu na czterdzieści bezbożnych wierszy, które uniemożliwiły jej trwały sukces".

Powściągliwy Boileau w Sztuce poetyckiej (1674) również uznał za stosowne wspomnieć z sympatią "zuchwałą burleskę Cyrana".

Nowe wydanie dzieł libertyna ukazało się w 1676 roku. Miarą jego powodzenia jest fakt, że moralista Corbinelli umieścił urywki z Tamtego Świata i z Pedanta oraz niektóre listy w zbiorze Najpiękniejszych ustępów, razem z tekstami Balzaka i Moliera. W 1687 roku Państwa Księżyca doczekały się nowego przekładu. Korzystając z edycji paryskiej, wcześniejszej sześć lat, Anglik A. Lowel przetłumaczył również Państwo cesarstwa Slońca. Pod koniec XVII wieku wreszcie Pherotee de la Croix opublikował rozprawę o Sztuce poezji francuskiej i przyznał Cyranowi rangę pierwszorzędnego autora.

Utopia libertyna znalazła licznych naśladowców. Na Tamtym Świecie oparły się Przygody Jakuba Sadeur, które ogłosił były mnich Gabriel de Foigny (1676), oraz Historia Sewarambów (1677-1679) protestanta Dionizego de Veiras. Gwoli ścisłości należy zaznaczyć, że obie te książki silniej niż powieść Ber-geraca akcentują potrzebą reform społecznych i tęsknotę za sprawiedliwym ustrojem.

Niemal równocześnie pojawiły się na rynku księgarskim dwa nowe wydania Tamtego Świata, w 1699 i 1700 roku. Trudno doprawdy zrozumieć, dlaczego F. Lachevre w swym Życiu Cyrana z 1921 r. lekceważy wszystkie te publikacje i dziełu pi­sarza uporczywie odmawia rozgłosu. Wobec sześciu edycji z okresu 1709-1787 niesposób zgodzić się z twierdzeniem, jakoby XVIII wiek odnosił się do niego niechętnie. W 1736 roku barnabita Niceron znalazł dla Bergeraca miejsce wśród mężów sławnych w republice wiedzy. Fontenelle, Mercier i Restif de la Bretonne byli uważnymi czytelnikami powieści libertyna. Satyryczna alegoria Swifta i Woltera też mu niejedno zawdzięcza.

Romantycy francuscy, w szczególności Teofil Gautier, przekazali nam obraz buntownika i zawadiaki, stanowiący zaprzeczenie klasycznej poprawności, ideału rozumu i ładu. W gruncie rzeczy z tych samych założeń wyszedł również w 1897 roku E. Rostand. Zainteresowanie Cyranem znalazło wyraz w kilku nowych wydaniach dziewiętnastowiecznych. Częściowa edycja dzieł pisarza ukazała się w 1855 w Tuluzie, pełna zaś w trzy lata później. Wydanie z 1875 roku Quivogne de Montifaud zaopatrzyła entuzjastycznym wstępem, sławiącym postępowe poglądy libertyna. Jako Historią ucieszną opublikowali Tamten Świat Garnier w 1876 roku, Delagrave w 1886. Ernest Flamma-rion zmienił w swojej edycji tytuł powieści na Podróż do Księ­życa, a księgarnia Bibliotheąue Nationale w 1838 roku przemianowała utopię na Historię ucieszną. Podróżą nazwał ją też Remy de Gourmont w 1908 roku, wreszcie Bauche wrócił do określenia Historia ucieszną w 1910 roku. Wszystkie te druki opierają się głównie na tekście przygotowanym przez Le Breta. Koncepcjami Bergeraca zajęli się J. Denis i P. Brun, a w Niemczech H. Diibi. W Niemczech też, jeszcze przed F. Lachevre'em, bo w 1910 roku, opublikowano pełny tekst Tamtego Świata, oparty na rękopisie monachijskim.


Akt pierwszy ; Akt drugi ; Akt trzeci ; Akt czwarty ; Akt piąty

Cyrano de Bergerac Edmonda Rostanda w Polsce

strona startowa - kliknij!
www.cyrano0.republika.pl
cyrano0@op.pl
Gabriela Bonk